Skip to main content
Dziennik trekkingu Salkantay: pięć dni do Machu Picchu

Dziennik trekkingu Salkantay: pięć dni do Machu Picchu

Wybrałem Salkantay zamiast klasycznego Szlaku Inków z dwóch nieromantycznych powodów: pozwolenia były wyprzedane, a było taniej. Dostałem pięć dni, które mnie zmasakrowały, nakarmiły nadzwyczajnie i dostarczyły mnie do Machu Picchu pieszo przez jeden z najbardziej dramatycznych terenów, jakie kiedykolwiek przeszedłem. Oto jak było, dzień po dniu, bez lukru.

GdzieZ Cusco do Machu Picchu przez przełęcz Salkantay
KosztOkoło USD 300-350 za wszystko (przewodnik, kucharz, muły, wyżywienie, wstęp)
Potrzebny czas5 dni / 4 noce, trasa standardowa
Najwyższy punktPrzełęcz Salkantay, 4630 m
Najlepszy czasPora sucha (maj-wrzesień), dla czystych przełęczy i suchszych szlaków

Dzień pierwszy: miękki start, który taki nie był

Wyjechaliśmy z Cusco o 4:30 — wczesny start to stała każdego trekkingu z Cusco — i pojechaliśmy do Mollepaty na śniadanie, potem do początku szlaku w Soraypampie. Dzień pierwszy reklamowany jest jako rozgrzewka, a wędrówka jest łagodna, ale opcjonalna wycieczka do Jeziora Humantay to brutalna godzina pod górę do 4200 metrów, która karze każdego, kto przyjechał nieprzygotowany na wysokość.

Byłem w Cusco tydzień i wciąż to czułem. Samo jezioro — turkusowa polodowcowa misa pod wiszącym lodowcem — było warte każdego rzężącego kroku. Tej nocy biwakowaliśmy w kopułach z widokiem na niebo w Soraypampie i nauczyłem się pierwszej lekcji: robi się zimno. Porządnie zimno. Spałem we wszystkim, co spakowałem, i wciąż było mi chłodno. Dostarczony śpiwór był oceniony optymistycznie.

Uwaga o koszcie: zarezerwowałem standardowy pięciodniowy trekking grupowy w Cusco za około 320 USD, wszystko w cenie — przewodnik, kucharz, muły do ciężkich toreb, jedzenie, nocleg i wstęp do Machu Picchu. To z grubsza połowa ceny Szlaku Inków, a jedzenie okazało się lepsze.

Dzień drugi: przełęcz

To dzień, przed którym wszyscy cię ostrzegają, i mają rację. Wstaliśmy o piątej do szronu na namiotach i zaczęliśmy długie podejście do Przełęczy Salkantay na 4630 metrach, najwyższego punktu trekkingu, pod południową ścianą samej góry Salkantay — 6200-metrowej lodowej ściany górującej nad całą doliną.

Podejście jest bezlitosne. Nie techniczne, po prostu w górę, godzinami, w rzadkim powietrzu. Nogi miałem w porządku; płuca nie. Ostatnią godzinę pokonałem w tempie, które mogę opisać tylko jako geriatryczne, zatrzymując się co dwadzieścia kroków. Na przełęczy jest kopczyk, modlitewne flagi i wiatr, który tnie cię na wylot. Nasz przewodnik kazał każdemu dołożyć kamień i powiedzieć coś do apu, ducha góry. Stojąc tam na górze, wydrążony i marznący, nie czuło się to wcale jak turystyczny rytuał.

Potem przychodzi zejście, długie i ciężkie dla kolan, ale wyprowadza cię z wysokiego zimna w zieleń. Przejście w ciągu jednego popołudnia — od zlodowaciałej skały po skraj lasu mglistego — to jedna z najbardziej nadzwyczajnych rzeczy na tej trasie i główny powód, dla którego poleciłbym ją ponad Szlak Inków każdemu, komu krajobraz zależy bardziej niż archeologia.

Dzień trzeci: długie zielone zejście

Najdłuższy dzień marszu, ale najłatwiejszy do cieszenia się. Schodziliśmy stale do doliny Santa Teresa, gdy powietrze gęstniało i ciepło rosło, a roślinność eksplodowała paprociami, orchideami i krzewami kawy. Po południu byłem w koszulce po raz pierwszy od dni. Przeszliśmy przez obszar uprawy kawy, gdzie rodzina dała nam spróbować swojej palonej, a kontrast z zamarzniętą przełęczą sprzed dwudziestu czterech godzin czuł się nierealnie.

Tej nocy biwakowaliśmy w pobliżu gorących źródeł, co po trzech dniach zimnych obozów było bliskie religijnemu przeżyciu. Kilka soli za wstęp i siedziałem w ciepłym basenie w ciemności, gdy każdy mięsień powoli mi wybaczał.

Dzień czwarty: łatwy dzień przed wielkim

Dzień czwarty to ten wyluzowany. Niektóre grupy robią opcjonalną tyrolkę (ja pominąłem), potem to spacer wzdłuż torów kolejowych od elektrowni wodnej do Aguas Calientes, miasteczka poniżej Machu Picchu. Spacer po torach jest płaski, gorący i dziwnie medytacyjny — dżungla po obu stronach, rzeka obok, od czasu do czasu pociąg zmuszający wszystkich do zejścia z torów.

Aguas Calientes to lekko szalone miasteczko, które istnieje wyłącznie po to, by lejkować ludzi do Machu Picchu, z naganiaczami restauracyjnymi na każdym rogu. Po czterech nocach w namiotach prawdziwe łóżko i gorący prysznic czuły się jak luksus, nawet w podstawowym hostelu. Zjedliśmy wcześnie i poszliśmy wcześnie spać, bo następny ranek był powodem, dla którego przyszliśmy.

Dzień piąty: Machu Picchu pieszo

Pobudka znów o czwartej — oczywiście — by wspiąć się stromą kamienną ścieżką do cytadeli, zamiast płacić za autobus. Z perspektywy czasu autobus jest tego wart; wspinaczka w ciemności na już zniszczonych nogach była ostatnią zbędną karą. Ale dotarcie do bramy, gdy słońce wyszło zza grani, po czterech dniach marszu, żeby tam dojść, uderzyło zupełnie inaczej, niż uderzyłoby po wyjściu z pociągu.

Machu Picchu pod poranną mgłą, z trekkingiem wciąż bolącym w nogach, to obraz, który zachowam na zawsze. Zrobiliśmy Obwód 2 z przewodnikiem wyjaśniającym miejsce, potem wspiąłem się trochę wyżej po klasyczny widok. Kompletny przewodnik po Machu Picchu obejmuje praktyczne aspekty samego miejsca o wiele lepiej, niż potrafię w dzienniku.

Jeśli wolisz zaklepać trekking ze sprawdzonym operatorem przed przyjazdem, wersja pięciodniowa jest standardem:

5-dniowy trekking Salkantay do Machu Picchu

A jest też nieco krótsza, czterodniowa trasa na bardziej napięte plany:

Trasa Salkantay i Machu Picchu — wycieczka 4-dniowa

Pięć dni w skrócie

Dla każdego, kto rozważa ten trekking bez czytania całego dziennika:

DzieńDystans/wysiłekNajważniejszy punktNocleg
1Umiarkowany, plus opcjonalna wycieczka do HumantayTurkusowe jezioro lodowcoweZimny biwak, Soraypampa
2Ciężki, całodniowe podejście i zejściePrzełęcz Salkantay, 4630 mCieplejszy biwak, niższa dolina
3Długi, ale łatwyLas mglisty, kawaBiwak przy gorących źródłach
4Łatwy, płaski odcinekHydroelectric do Aguas CalientesPrawdziwe łóżko, hostel
5Strome podejście lub autobusMachu Picchu o wschodzie słońcaPowrót do Cusco

Co powiedziałbym komuś wybierającemu między Salkantay a Szlakiem Inków

Ciągle mnie o to pytają, więc w skrócie: wybierzcie Salkantay, jeśli krajobraz liczy się dla was bardziej niż archeologia, jeśli zarezerwowaliście późno i permity na Szlak Inków się skończyły, albo jeśli liczy się budżet - kosztuje mniej więcej połowę tego, co Szlak Inków. Wybierzcie Szlak Inków, jeśli chcecie iść całą trasę między starożytnymi miejscami Inków i wejść przez Bramę Słońca, i jeśli zarezerwujecie na tyle wcześnie, by faktycznie zdobyć permit. Żaden nie jest łatwiejszy - są trudne na różne sposoby, a porównanie Szlak Inków vs Salkantay porządnie rozkłada wymagania fizyczne każdego z nich.

Czy zrobiłbym to znowu?

Tak — ale trenowałbym więcej, spakowałbym cieplejszą wkładkę do śpiwora i aklimatyzował się jeszcze dłużej najpierw. Salkantay jest trudny, a zimne obozy są realne, ale zasługuje na Machu Picchu w sposób, na jaki pociąg nigdy by nie mógł. Przewodnik po trekkingu Salkantay ma pełny praktyczny brief, a plan dzień po dniu rozpisuje go, jeśli się zastanawiasz.

Pięć dni, jedna zamarznięta przełęcz, jedno idealne jezioro, gorące źródła w ciemności i cytadela we mgle. Taniej niż Szlak Inków, trudniej, niż się spodziewałem, i warte całości.