Skip to main content
Dlaczego wciąż namawiam ludzi, by odwiedzili Cusco

Dlaczego wciąż namawiam ludzi, by odwiedzili Cusco

Ludzie pytają mnie, dokąd powinni pojechać, i coraz częściej po prostu mówię: Cusco. Nie Peru w abstrakcji, nie konkretnie Machu Picchu - Cusco, miasto, które większość podróżnych traktuje jak wypasioną poczekalnię lotniska w drodze do słynnych ruin. To błąd, który popełniłem za pierwszym razem, a naprawienie go podczas drugiej podróży jest powodem, dla którego teraz wciskam to miejsce każdemu, kto zechce słuchać. Oto szczera wersja dlaczego.

Większość ludzi pomija samo miasto

Standardowy plan używa Cusco jako bazy: przyjedź, prześpij się, wyjedź o świcie do Świętej Doliny, wyjedź o świcie do Machu Picchu, odleć. Samo miasto dostaje popołudnie, może, wciśnięte między większe plany. Zrobiłem dokładnie to i ledwie zobaczyłem miejsce, do którego przyleciałem tysiące kilometrów.

Za drugim razem dałem Cusco porządne dni i okazało się naprawdę wspaniałym miastem samym w sobie - wielowarstwowym, idealnym do spacerów, pięknym i czymś znacznie więcej niż punktem startowym. Jeśli masz wynieść z tego jedno: daj miastu więcej czasu, niż robi to standardowa wycieczka. Przewodnik ile dni w Cusco przedstawia ten argument z konkretnymi liczbami.

Kamienie

Zazwyczaj mury mnie nie wzruszają, ale inkaskie kamieniarstwo Cusco mnie ujęło. Na ulicy Hatun Rumiyoc znajduje się słynny kamień o dwunastu kątach, dopasowany tak precyzyjnie do sąsiadów, że w spoiny nie wsuniesz kartki papieru - bez zaprawy, sam kamień przycięty tak, by się zazębiał. Przetrwał trzęsienia ziemi, które zrównały z ziemią hiszpańskie budowle kolonialne ułożone na nim.

To właśnie w Cusco wzbudza we mnie autentyczny podziw: to miasto zbudowane dwukrotnie. Inkowie wznieśli je najpierw; Hiszpanie zburzyli, co się dało, i budowali kościoły oraz rezydencje wprost na fundamentach, których nie zdołali ruszyć. Idziesz więc ulicą i dolny metr to nieskazitelne inkaskie kamieniarstwo z XV wieku, a wszystko powyżej jest kolonialne. Qorikancha to najjaśniejszy przykład - hiszpański kościół i klasztor na najświętszej świątyni Inków, ze szwami między dwiema cywilizacjami widocznymi wprost w murach. Przewodnik po stanowiskach archeologicznych Cusco wskazuje, gdzie zobaczyć tego najlepsze przykłady.

San Blas, gdzie chciałbym mieszkać

W górę zbocza od głównego placu leży San Blas, stara dzielnica rzemieślnicza - strome brukowane uliczki, bielone ściany, pracownie, maleńkie kawiarnie i punkt widokowy nad terakotowymi dachami, na który wspinałem się niemal co wieczór. Owszem, jest teraz turystyczna, ale zachowała prawdziwy charakter, którego Plaza de Armas częściowo się wyzbyła.

Najlepsze godziny w Cusco spędziłem, po prostu spacerując po San Blas bez planu - znajdując pracownię grafika, pijąc kawę, która jest teraz naprawdę dobra, odkąd dotarła peruwiańska kawa specialty, patrząc, jak światło robi się pomarańczowe na wzgórzach. Wycieczka piesza to dobry sposób na wejście, jeśli chcesz przy tym historii:

Piesza wycieczka po centrum Cusco i San Blas

Przewodnik po San Blas ma szczegóły, ale szczerze mówiąc, ta dzielnica bardziej wynagradza bezcelowe wałęsanie się niż odhaczanie listy.

Jedzenie zaskoczyło mnie znienacka

Spodziewałem się Machu Picchu. Nie spodziewałem się, że Cusco będzie poważnym miastem kulinarnym, a jednak jest. Jest strona codzienna - obiady firmowe, śniadania na targu San Pedro, cuy (świnka morska), jeśli jesteś odważny, czego raz spróbowałem i uznałem głównie za sporo zachodu dla odrobiny mięsa. A potem jest zaskakująco ambitna scena restauracyjna czerpiąca z andyjskich składników, których nie znajdziesz gdzie indziej.

Więcej nauczyłem się jednak na kursie gotowania niż w jakiejkolwiek restauracji - zaczynając na targu, a potem przyrządzając dania samodzielnie:

Kurs gotowania kuchni peruwiańskiej i wycieczka po targu

Najlepsze restauracje w Cusco i przewodnik po kuchni peruwiańskiej opisują, co jeść. Tylko nie przyjeżdżaj, spodziewając się słabego turystycznego jedzenia; to nie jest miasto, którym Cusco się stało.

Otoczenie

Cusco leży w niecce w Andach na 3400 metrach, stare centrum otoczone dzielnicami wspinającymi się na okoliczne wzgórza, a całość pod niebem, które na tej wysokości jest za dnia niemożliwie błękitne, a nocą gęste od gwiazd. Nad miastem góruje Sacsayhuamán, ogromna inkaska twierdza z kamieniami tak wielkimi, że nikt do końca nie jest pewien, jak je przesunięto. Wejście tam o zachodzie słońca, z miastem rozłożonym w dole, jest darmowe i było jedną z najlepszych rzeczy, jakie zrobiłem.

Szczere zastrzeżenia

Nie jest bez wad i kłamałbym, twierdząc inaczej. Wysokość jest realna i powali cię, jeśli ją zignorujesz - przeczytaj najlepszy czas na wizytę w Cusco i aklimatyzuj się porządnie. Plaza de Armas jest nieustannie obrabiana przez naganiaczy wycieczek, sprzedawców masaży i operatorów zdjęcia-z-bobrą-lamą i potrafi to zmęczyć. Ceny w turystycznym rdzeniu są zawyżone, choć trzy przecznice dalej wracają do lokalnego poziomu. I miasto robi się tłoczne w szczycie sezonu.

Nic z tego nie zmienia mojej odpowiedzi. Ogarnij wysokość, odejdź od placu, daj mu prawdziwe dni zamiast popołudnia, a Cusco stanie się miejscem, do którego później porównujesz inne miasta.

Więc dlaczego odwiedzić Cusco?

Bo to żywe miasto zbudowane na kościach imperium, gdzie nieskazitelne, 600-letnie mury podtrzymują kolonialne kościoły, gdzie targ sprzedaje zupę z żaby obok katedry, gdzie możesz wejść pod górę w dzielnicę rzemieślniczą i przepuścić popołudnie, i gdzie słynne ruiny, po które wszyscy przyjeżdżają, okazują się tylko jedną częścią znacznie bogatszego miejsca.

Większość ludzi przejeżdża przez nie, by dotrzeć gdzie indziej. Zostań na chwilę. To cały mój pitch, a po dwóch podróżach jestem o nim przekonany bardziej niż kiedykolwiek.